Muzeum druku i druk cyfrowy

W ostatnim miesiącu zabrałem moich siostrzeńców do muzeum druku. Pojechaliśmy więc do Warszawy przez Łódź bo tam znalazłem właśnie takie miejsce. Pojechaliśmy pociągiem, wiadomo, że pociągiem zawsze jest większa frajda. Po dojechaniu do dworca centralnego w Warszawie rozpoczęliśmy spacer do naszego miejsca docelowego jakim było muzeum druku.

Zwiedzanie muzeum druku oraz atrakcja jako własny druk cyfrowy.

maszyna do pisaniaNie udało się nam jednak dojść, okazało się, że odległość była za duża dla dzieci. Postanowiliśmy więc poszukać jakiegoś innego dojazdu na miejsce. Stwierdziłem, że dojedziemy tam za pomocą tramwaju. Rozpoczął się spacer do nitki tramwajowej. Nie było bezpośredniego połączenia tylko z dwoma przesiadkami. Niech będzie i tak. Byle do końca. Jedna przesiadka i zaraz druga. Po 40minutach jazdy tramwajem znaleźliśmy się na miejscu. Okazało się że do stworzenia muzeum drukarni została przerobiona stara drukarnia. Ciekawe miejsce. Zapłaciliśmy za bilety, i weszliśmy. Eksponaty były ułożone zależnie od daty. Na początku papirusy z hieroglifami, stare kartki zapisane ręcznie, księgi które zapisywali mnisi. Dochodząc do repliki maszyny Guttenberga zauważyliśmy inny dział z podpisem Introligatornia. Były tam narzędzia do oprawiania ksiąg, i późniejsze maszyny. Przechodząc dalej zauważyliśmy enigmę, wiele rodzajów maszyny do pisania z różnymi literami: Europejskimi, cyrylicą a nawet z chińskimi znakami. Na sam koniec był dział druk cyfrowy Łódź i tutaj już były współczesne eksponaty od drukarki igłowej, poprzez atramentową na drukarce laserowej kończąc.

Dzieciaki były zachwycone, szczególnie że na koniec można było kupić pamiątki. Po zwiedzaniu od nowa podróż do dworca centralnego za pomocą tramwaju. Kolejne 40 minut i dwie przesiadki później byliśmy na centralnym. Na pociąg czekaliśmy nie cały kwadrans. Zajęliśmy miejsca i bezproblemowo wróciliśmy z wycieczki.

Close Menu